
Na zegarku minęła 7.30. Budzik swym ochrypłym głosem przywołuje już na jawę. Za oknem czarny środek nocy i aż trudno uwierzyć, że to już początek dnia, że ludzie już gdzieniegdzie rozpoczęli pracę, że wystartował właśnie samolot z Nuuk. Oj ciężko wstać... i z chwilki leżakowania robi się całe pół godziny. Nocny mrok nie zniknął, zapalone światło w łazience razi w oczy, nawet na poranną kawę zupełnie nie ma ochoty, jakoś za wcześnie. Zmysły jeszcze nie gotowe do odbioru zapachów i smaków, ciało odkształcone nocnym snem człapie szukając sensu swych ruchów, a myśli na etapie identyfikacji miejsca i czasu. Pomału składamy się w całość. Godzinę później, gdy Tomasz wędruje do pracy, nasze drogi rozchodzą się znowu w ciemności.
Ciemność, jaka jest każdy wie. Zawsze marzyłam, żeby doświadczyć uroków nocy polarnej. Tutaj całkowitej tak naprawdę nie mamy, bo mieszkamy ciut powyżej koła podbiegunowego, ale to co jest w zupełności zaspokoi ciekawość każdego, kto chce doświadczyć tymczasowego braku słońca. Nawet więcej niż zaspokoi ciekawość, Ciemność może ekscytować ale tylko przez chwilę, potem prędzej czy później pojawia sie poddenerwowanie czy irytacja. Konkretnych powodów darmo się doszukiwać, ich tak naprawdę nie ma. Rozdrażnienie w mniejszym lub większym stopniu udziela się każdemu, stąd tolerancja i wyrozumiałość to cnoty, nad którymi za kręgiem polarnym można popracować.
Brak światła to przecież sprawca depresji zimowej, tak charakterystycznej dla krajów skandynawskich i Grenlandii. Liczne samobójstwa i uzależnienia potwierdzają tylko jak trudno ludziom żyć bez słońca.
Niewątpliwie pozytywną stroną zimowania na północy jest wzrost popytu i podaży na słodycze i wszelakie inne jedzenie, co przy zmniejszonej aktywności ruchowej przedkłada się na jakieś dwa kilogramy urody więcej, ale co tam. To nic, że pierniczki na ozdoby świąteczne zjedzone juz dwa tygodnie przed świętami. O dziwo rośliny trwają bez większego szwanku, nawet niektóre zmieniły orientację ulistnienia z okna na lampę. Uwzględniając obudowanie szyb przez gruby, lodowy pancerz, dopływ tej odrobiny jasności koło południa przestaje mieć dla nich znaczenie. Ciemna zima to DOBRY czas, mimo że niełatwy. Wyciszeni mrokiem siadamy chętnie do pisania i czytania czyli działalności, na które nie zawsze jest natchnienie latem, gdy nogi rwą sie na zewnątrz. Czasem zasiadając z książką pozwalamy się ponieść myślom gdzieś daleko. To też czas na rozmowy i rozmyślania.
Kilka świateł jarzy się z oddali w małej dolince nad jeziorem. To kilka domów w których mieszka kilka osób, kilka marzeń, zmęczeń, myśli i przede wszystkim kilka par oczu wyczekujących na pierwsze promienie SŁOŃCA! Tymczasem na zegarku minęła 7.30. Budzik swym ochrypłym głosem znowu przywołuje nas na jawę...