Wiosna


Przyszła nagle, a zapowiedziała się sobotnim rzęsistym deszczem, pierwszym w tym roku. Popłynęły szemrzące strumyki, tundra odetchnęła, w powietrze uniosły się zapachy mchów. Rozpoczął się proces rozmrażania. Wszystko stało się nagle, w ciągu trzech dni zaledwie. Z głowy nie zdążył jeszcze wywietrzeć pomysł rowerowej wycieczki po zamarzniętym fiordzie do odległej o 80 km "Rajskiej Doliny" potoku Sarfartoq. Jak dziwne wrażenie sprawiają wciąż zamarznięte jeziora, podczas gdy temperatura w południe nieubłaganie rośnie do 20°C. Mija kilka dni i zamarznięty fiord pokrywa woda niesiona wyzwoloną rzeką. Kolejny tydzień i do fiordu mogą już wpływać statki.
Wiosenny nastrój podkreślają śpiewy ptaków, głównie śnieguł. Te polarne skowronki przyleciały gromadnie w kwietniu, choć ich małe stadka można było spotkać i w środku zimy. Pamiętam te żwawe ptaszki z innego arktycznego rejonu. Bowiem to nie tu - w sąsiedztwie koła podbiegunowego, lecz dużo dalej na północ ich śpiew robi największe wrażenie. Na Spitsbergenie w kwietniu panuje jeszcze zwykle sroga zima, choć słońce zaczyna świecić całą dobę. Tam więc śnieguły rozpoczynają swoje amory nad "łąkami" pokrytymi śniegiem i wraz ze zlatującym się ptactwem morskim przedwcześnie oznajmiają koniec zimy. Spitsbergen leży na tej samej szerokości geograficznej co północna Grenlandia. Grenlandia jest olbrzymia, a okresy przejściowe takie jak zima-wiosna szczególnie ukazują jej zróżnicowanie klimatyczne.
Noc zniknęła w niebycie. Słońce, które choć chowa się jeszcze na kilka godzin pod horyzontem, każe zapomnieć o ciemności. W ciągu dnia daje niesamowitego kopa energetycznego. Na dniach reniferom i wołom piżmowym urodzą się młode. A może już to się stało? Podobno trzydniowy reniferowy osesek biega szybciej niż dorosły człowiek.

Aparatura radarowa również odczuła pierwszy tegoroczny upał. Specjalistyczna wielka lampa próżniowa (klistron) służąca do wytwarzania fali elektromagnetycznej sondującej jonosferę produkuje również olbrzymie ilości ciepła, które trzeba odprowadzić na zewnątrz. Mimo że system chłodzenia został w zamierzchłych latach 60. zaprojektowany dla klimatu tropikalnego, czasem jego wydajność spada. Tak jak dzisiaj. Wszelakie drzwi i inne otwory pootwierane, wiatraki w ruch i chłodzimy! Oby do zimy ;)




Rzeka lodowcowa popłynęła wartkim nurtem


Pod koniec maja zakwitły kwiaty
ToMasz (06-06-2006)