
Miejsca święte na Grenlandii? Czy takie istnieją? - zapyta może wielu z Was. A jednak ta największa wyspa świata o powierzchni prawie 2,3 mln km2, pokryta w 92% lodem, posiada kilka uświęconych tradycją chrześcijańską miejsc. Ukazano je światu z okazji Roku Jubileuszowego, który był jednocześnie jubileuszem 1000-lecia obecności Kościoła na Grenlandii. O tych miejscach pisze o. Paul Marx OMI, jedyny katolicki duszpasterz na Wyspie, który uczestniczył w takiej ekumenicznej pielgrzymce z okazji Roku Jubileuszowego. (MD)
Dokładnie tysiąc lat temu wiara chrześcijańska zapuściła pierwsze korzenie w sercach Wikingów na Grenlandii. Z niezwykłą odwagą, na zwinnych, otwartych łodziach docierali oni do Morza Polarnego i tam się osiedlali. Rok 2000 był dla Islandii i Grenlandii bardzo ważny: od 1000 lat weszły do dziejów Kościoła. Jak dowiadujemy się z opowiadań Wikingów, żyła tu tysiąc lat temu dzielna kobieta nazywana Thjodhildur. Jej mąż Eryk Czerwony, który tu przybył z Islandii, odkrył ten „Zielony Kraj” (Grenlandię) i zasiedlił swoimi ludźmi. Na końcu długiego fiordu na południowym wybrzeżu, na żyznej ziemi założył własną osadę o nazwie Brattahlid (obecnie Qassiarsuk). Syn Eryka Leif Eriksson (pierwszy odkrywca Ameryki) przyjął chrześcijaństwo w czasie pobytu w Norwegii i pierwszy przyniósł Dobrą Nowinę na Grenlandię. Bardzo szybko przekonał do nowej nauki swoją matkę. Ojciec przyjął ją dopiero później. Jako dowód umiłowania Jezusa Chrystusa Thjodhildur postawiła na ich posiadłości kaplicę. Była skromna, zbudowana z drewna i przykryta wiązkami trawy, ale tu właśnie została odprawiona pierwsza Eucharystia na Grenlandii.
W 1961 r. archeolodzy odkryli ślady tej kaplicy i nazwali je „Kościołem Thjodhildury”. W tym miejscu dokładnie 1000 lat temu na skalistej ziemi, przy samym fiordzie, miało swój początek chrześcijaństwo na Grenlandii. W tym czasie Kościół nie był jeszcze podzielony. Było to 54 lata przed podziałem na Kościół Wschodu i Zachodu i 515 lat przed Reformacją. Dlatego właśnie Brattahlid - Quassiarsuk jest miejscem świętym: jest symbolem jedności chrześcijaństwa.
Czyż można było lepiej uczcić jubileusz Dwutysięcznego Roku i Tysiąclecie Wcielenia Syna Bożego na Grenlandii jak nie przez pielgrzymkę do tego i jemu podobnych miejsc: np. Hvalsey, gdzie zachowały się ruiny kościoła oraz Igaliku, gdzie znajdowała się stolica biskupia Gardar?
Kilka lat temu rząd Grenlandii postanowił zbudować w Brattahlid replikę kościoła Thjodhildury. Był to piękny przyczynek do obchodów 1000-lecia. Ponieważ Wikingowie należeli do Kościoła katolickiego, organizatorzy jubileuszu, zarówno ze strony państwowej jak i Kościoła luterańskiego, bardzo pragnęli, aby uczestniczył w nich także Kościół katolicki. Było to niewątpliwie wielkim wyróżnieniem naszej nie liczącej więcej niż 200 wiernych wspólnoty. Ponieważ Grenlandia należy do biskupstwa w Kopenhadze, na naszą pielgrzymkę zaproszono również jej ordynariusza, bpa Czesława Kozonia. Przybył razem z grupą przedstawicieli diecezji.
I tak 13 lipca 2000 r. przy ruinach kościoła w Hvalsey, niedaleko Qaqortoq, rozpoczęła się nasza pielgrzymka. Odprawiliśmy Mszę św. w samym środku ruin. Ten kościół był w latach 1300-1410 głównym ośrodkiem grenlandzkiego chrześcijaństwa. Jak wynika z jednego z dokumentów przechowywanych w archiwum watykańskim, prawdopodobnie ostatnią Mszę św. odprawiono tam w 1408 r. Jest to w ogóle ostatnia wiadomość o obecności Wikingów na Grenlandii. Po prostu znikają oni z jej dziejów i pozostaje to do dziś nierozwiązaną zagadką. Wyspa zaludniła się dopiero znowu od końca XVII w. luteranami z Norwegii.
Kolejną stacją naszej pielgrzymki było 16 lipca Qassiarsuk, czyli dawna posiadłość Eryka Czerwonego Brattahlid. Tu dołączyliśmy do obchodów ekumenicznych. Po nabożeństwie w miejscowym zborze ewangelickim udaliśmy się na miejsce historycznego kościoła Thjodhildury. Dla wszystkich licznie przybyłych pielgrzymów było to niezwykłe przeżycie - gdy ze śpiewem i modlitwą na ustach wyruszyliśmy na to miejsce. Tam odbyło się poświęcenie repliki kaplicy. Jako katolicy wnieśliśmy wymowny wkład w przebieg uroczystości. Zaproponowaliśmy bp. S. Petersonowi, głównemu organizatorowi obchodów, że zaśpiewamy prastary gregoriański hymn Veni Creator Spiritus - pochodzący z czasów, gdy tu odprawiały się nabożeństwa. Był to nie tylko pomost ku tamtym czasom, ale przede wszystkim wezwanie Ducha Świętego, który przecież jest źródłem jedności.
Szczytowym momentem naszego pielgrzymowania była 17 lipca ekumeniczna procesja kilkuset wiernych z udziałem pary królewskiej, biskupów, ministrów i zaproszonych gości do ruin katedry w Gardar. Została zbudowana ok. 1150 r. przez Arnalda, pierwszego biskupa. Jej patronem był św. Mikołaj, opiekun żeglarzy. Ocalały z niej tylko resztki murów. I znowu katolicy śpiewali gregoriańskie melodie. Tym razem Sanctus i Benedictus z wielkanocnej Mszy św. „Lux et origo” pochodzącej z IX w., a zatem istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że je tu kiedyś śpiewano. Odczytano cztery lekcje z Pisma św.: jedną po grenlandzku, drugą po duńsku, trzecią w języku Eskimosów, a czwartą po angielsku. Miałem zaszczyt przeczytać tekst angielski.
Późnym popołudniem, po wspólnych uroczystościach, katolicy zebrali się jeszcze raz przy ocalałych murach katedry, by uczestniczyć we Mszy św. Była to chyba pierwsza Msza św. odprawiona w tym miejscu od śmierci ostatniego katolickiego biskupa Alfy z Gardar (zmarł ok. 1370 r.).
W czasie tej pielgrzymki umocniła się w nas świadomość, że przecież wszyscy jesteśmy jedną wspólnotą w ramionach miłującego nas Ojca. Poznaliśmy się bliżej: katolicy i niekatolicy. Przeżywaliśmy naszą więź szczególnie w czasie odprawianych Mszy św. Oprócz biskupa było nas czterech kapłanów. Przedziwne są drogi ewangelizacji! Nie bez znaczenia w naszym pielgrzymowaniu była również pełna uroku przyroda Grenlandii z zielonymi połaciami łąk, szarymi szczytami gór, białymi lodowcami i niebieskimi fiordami. Dokuczały nam jedynie złośliwe komary - choć jak wielu miejscowych mówiło - okazały się one tym razem dla pielgrzymów wyjątkowo łaskawe.